„Love alarm” to południowokoreański serial, którego główną bohaterką jest Kim Jojo. Dziewczyna, której życie ani nie było, ani nie jest usłane różami. Musi ona nie tylko staczać bitwę z dramatami z przeszłości, ale także radzić sobie z tymi, które dzieją się na bieżąco. Pierwszy sezon opiewa głównie wokół jej licealnego życia i miłości. W drugim natomiast przedstawione nam jest jej dorosłe życie. Jednakże, trzeba zaznaczyć, że głównym wątkiem tej produkcji jest aplikacja o takiej samej nazwie, co serial – algorytm na telefon, który aktywowany informuje użytkowników, jeśli podobają się komuś w okolicy (a w zasadzie w obrębie 10 m).
Sam pomysł tej aplikacji wydał mi się innowacyjny i nadał tej produkcji całkiem innego charakteru, bo o ile zwykłe miłostki w świecie nastolatków są już oklepane, o tyle tutaj „pikanterii” dodaje nam brzęczący dźwięk telefonu, gdy w pobliżu znajduje się ktoś, komu się podobamy. Wyobraźcie sobie zatem, że jesteście z kimś w związku, ale aplikacja nie wydaje dźwięku – czy to mógłby być test tego, czy wasze uczucia są prawdziwe? Czy faktycznie jesteście z tą drugą osobą z miłości, czy tylko po to, żeby być? I w serialu nie obchodzi się bez takich sytuacji, ale na ratunek przychodzi fakt, że można po prostu tej apki nie instalować, bądź nie uruchamiać. Niemniej jednak, czy my, mając możliwość „sprawdzenia” uczuć swojej drugiej połówki zrezygnowalibyśmy z tego? Czy tego typu program nie pomagałby znaleźć nam „prawdziwej miłości” wśród tłumu innych ludzi? Cóż. W liceum do którego uczęszcza Kim Jojo „Lovel alarm” znajduje doskonałe zastosowanie w łączeniu się w pary i przysparza także kłopotów, jeśli alarm uruchamia się dla osób tej samej płci. Dzięki temu w serialu pokazana została reakcja młodzieży na homoseksualizm. A także na to, co się dzieje, jeśli ktoś dzwoni osobie, której się nie podoba. Nastolatkowie nie tylko w koreańskich realiach potrafią być w takich sytuacjach okrutni. Spotykamy się zatem z gnębieniem oraz wyśmiewaniem – takie skutki uboczne niesie za sobą „Love alarm”. Pytanie, czy jego twórca znał konsekwencje, kiedy ją projektował.
Trauma z dzieciństwa
Nad zagrożeniami i superlatywami tego typu aplikacji mogłabym rozwodzić się tutaj jeszcze długo, ale to nad fabułą i bohaterami samego serialu należałoby się bardziej pochylić. Scenarzyści bowiem postanowili przedstawić nam naprawdę niespotykaną sytuację rodzinną Kim Jojo, z powodu której jej własna rodzina ją gnębiła! Na początku serialu dowiadujemy się bowiem, iż dziewczyna nie mieszka z rodzicami, a z ciocią i kuzynką. Pomimo tego, iż jej ciotka posiada całodobowy sklep spożywczy, Kim Jojo nie ma pieniędzy praktycznie na nic – nie jada obiadów w stołówce, nie jeździ na wycieczki szkolne, nie chodzi na żadne kursy przygotowawcze do testów (co jest bardzo popularne wśród dzieci w Korei). Pracuje za to ciężko w sklepie swojej ciotki i oddaje jej wszystkie ciężko uciułane pieniądze, a resztę odkłada na hospitalizację swojej babci. Babci, która jest matką jej ciotki, a więc, czy to nie ona powinna opłacać jej leczenie? Tego niestety, ku mojemu niezadowoleniu, nikt w serialu nie wyjaśnił.
Przez to wszystko, co Kim Jojo przeszła w swoim życiu i jak jest traktowana, jest ona dosyć specyficzną bohaterką. Trochę wyobcowaną, cichą, skrytą i tajemniczą. Nikt z jej przyjaciół nie wie, że nie chodzi do Hagwonu (wcześniej wspomniane zajęcia dodatkowe), ale ona wmawia im, że tak jest. Dziewczyna nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swoich czynów – często podejmuje decyzje, dzięki którym odsuwa od siebie ludzi. Uważa, że szczęście się jej nie należy. Całe dwa sezony serialu to smutna droga do tego, by w końcu przezwyciężyła swoje wszystkie traumy i zrozumiała, że może być szczęśliwa. Także droga do tego, by uświadomić wszystkim, że żadna aplikacja nie powinna rządzić światem i decydować o miłości. Droga do tego, by słowa „kocham Cię” odzyskały swoją moc – by bohaterowie zrozumieli, że to one są ważne, a nie piknięcie alarmu w telefonie.
Czy jak aplikacja nie dzwoni, to jest to prawdziwa miłość?
Oczywiście oprócz głównej bohaterki mamy tu także dwie postacie męskie – jak to bywa w koreańskich dramach, tzw. trójkąt miłosny. Jednakże bez istotnego zdradzania fabuły nie ma co się tu nad nimi rozwodzić – są oni doskonałymi ofiarami aplikacji, co niejednokrotnie zostało pokazane w serialu. Jak można być pewnym uczuć osoby, jeśli „Love alarm” nie dzwoni? Aplikacja w ich życiu odgrywała tak dużą rolę, że często zaciemniała klarowność myślenia. Aby dowiedzieć się o tym więcej, trzeba obejrzeć oba sezony. Myślę, że każdy z Was wyrobi sobie swoje zdanie na ten temat.
W produkcji nie tylko główna bohaterka przechodzi istotną przemianę, ale także jej kuzynka. Początkowo zadufana w sobie, egoistyczna nastolatka, nienawidząca Kim Jojo, z nadejściem końcowych odcinków staje się wyrozumiałą dziewczyną. Co prawda wciąż trochę kłamliwą, ale mimo wszystko.
W ogólnym rozrachunku oceniam ten serial jako warty obejrzenia. Fabuła jest dobra i przemyślana. Nie zauważyłam większych niedociągnięć. Bohaterowie bywają irytujący, ale to już chyba domena koreańskich dram. Myślę, że kiedyś do niego wrócę, a Wam polecam zainteresować się tą produkcją, jeśli oprócz romansu, szukacie także trochę innego spojrzenia na nowe technologie.
OCENA: 8/10
PS. Zapraszamy na nasz podcast, który jest dostęny na YouTube - rozmawiamy na różne tematy związane z popkulturą - wystarczy kliknąć TUTAJ.
Scarlett






