stycznia 06, 2021

Chilling Adventures of Sabrina Part 4 [Netflix]

 

Chilling Adventures of Sabrina Part 4

W weekend wraz z Iron Magda z bloga Insygnie Nieskończoności miałam okazję obejrzeć najnowszy sezon Chilling Adventures of Sabrina (czekałam na niego z zapartym tchem!) i o ile pierwsze trzy sezony naprawdę mnie urzekły, o tyle na tym, marzyłam, aby się skończył. Przygody mrocznej wersji Sabriny Spellman od samego początku były inne od wszystkiego, co znam. Czwarty sezon miał być zwieńczeniem serii, dość niezamierzonym, ale jednak pokładane były w nim spore nadzieje. Tymczasem, otrzymaliśmy coś bardzo przeciętnego. Coś, co nie odpowiada na pytania, a zadaje ich jeszcze więcej. 

 

Prawdziwy Chaos

Zacznijmy jednak od początku – o czym miał być czwarty sezon? O walce z wielkimi koszmarami, które od samego początku zsyłał na świat Blackwood. Sabrina wraz z przyjaciółmi jak zwykle miała je pokonywać. Schemat prosty i niemal tak samo banalnie rozwiązany przez scenarzystów jak brzmi. Otrzymaliśmy osiem koszmarów, po jednym na każdy odcinek, co zdecydowanie nikomu nie wyszło na dobre. Zło pojawiało się na początku odcinka, żeby po chwili zostać poskromione w tak beznadziejny sposób, aby nie pozostawić w naszych głowach, ani śladu pamięci po sobie. Serio. Oglądałam to zaledwie kilka dni temu, a dobrze pamiętam tylko niektóre z tych złowieszczych, wydawać by się mogło niezniszczalnych, postaci.

Przez to, cały serial jest nierówny. W jednej chwili mamy szybką akcję, żeby potem zgasła jak płomień świecy przy lekkim przeciągu. Można odnieść wrażenie, że scenarzyści chcieli zawrzeć w jednym sezonie wszystkie swoje pomysły, bo przecież nie będą mieli okazji już ich zrealizować. Niestety, zamysł może i był dobry (zdecydowanie, gdyby rozciągnąć to wszystko w czasie, wyszłoby dużo lepiej), ale spełzł na panewce. 

 

Zmarnowany potencjał

Za najlepszy fabularnie odcinek uznać można drugi i siódmy, jednak też nie były one pozbawione absurdów i urwanych wątków. Scenarzyści bowiem otwierali przed nami drzwi, których później nie mieli zamiaru zamykać, a wręcz o nich zapominali. Tym samym, niestety nie dowiemy się nic więcej o Lilith, ani o Lucyferze. Mimo iż ich historia zasługiwała na zdecydowanie bardziej barwny koniec, a już na pewno bardziej rozwinięty. W całym serialu, wielu kwestii możemy się jedynie domyślać, czytać między wierszami.

Bohaterowie ogólnie zostali bardzo w tym sezonie pokrzywdzeni. Charakter Nick’a został tak spłaszczony, że w sumie jedyne czym się wyróżnia to fajtłapowatością w rozwiązywaniu misji i jest to w zasadzie także jedyny ciekawy, wywołujący jakiekolwiek emocje, wątek z jego udziałem. Jednak czy takiego Nick’a poznaliśmy wcześniej? Oczywiście, że nie! Nie dowiemy się w tej części również niczego więcej o przyjaciołach Sabriny, mimo tego, iż w poprzednich sezonach przecież brylowali. W tym, potraktowani zostali bardzo po macoszemu – „ i to powinno widzom wystarczyć”. Dostajemy w twarz wieloma informacjami z nimi związanymi, z których nic nie wynika. Tak jakby scenarzyści chcieli nam rzucić kawałek mięsa dla zaspokojenia głodu, a potem machnąć na nas ręką.

Podsumowując, w czwartym sezonie mamy zatem zlepek walk z różnymi ciemnymi mocami, które zostają pokonane zbyt łatwo i szybko. Mamy także nijakich bohaterów, zarzucone haczyki i niedokończone historie. Wplecione absurdalne wątki i wielką wyrwę w sercu po serialu, który miał potencjał, a stoczył się na dno. I tyle.

Uwielbiałam Chilling Adventures of Sabrina i nadal tak jest, ale na czwarty sezon spuśćmy zasłonę milczenia. 

 

OCENA: 4/10

Scarlett

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz