marca 21, 2020

Formula 1: Drive To Survive 2

Oczekiwania wobec drugiego sezonu serialu „Drive To Survive” były ogromne. Pierwszy sezon odniósł ogromny sukces. Chwalony był za dynamikę, pokazanie padoku F1 od zupełnie innej strony i stworzenie narracji opartej na tym, że kierowcy to też normalni ludzie ze zwykłymi problemami. Kiedy rok temu zapowiadano serial, każdy podchodził do tego z dużą rezerwą. Ale przez cały sezon 2019 mogliśmy spotkać się z takimi hasłami jak „ciekawe co z tego zrobi Netflix”, „ale temat dla Netflixa”. Gdy więc 28 lutego udostępniono wszystkie 10 odcinków na platformie, fanom F1 nie pozostało nic innego jak uzbroić się w popcorn, colę i rozpocząć maraton.

I przyznam szczerze, że jestem delikatnie zawiedziony. Zacznijmy od tego, że moje oczekiwania nie były zbyt wygórowane. Spodziewałem się, że Netflix może pójść w stronę oczekiwań dotyczących dwóch, najjaśniejszych postaci ubiegłego sezonu: Daniela Ricciardo oraz Guenthera Steinera. Poniekąd miałem rację, bo panów jest dość sporo w serialu, nawet jeśli odgrywają tylko tło do pozostałych wydarzeń.


Koniecznie obejrzyjcie pierwszy sezon

Najważniejszą kwestią jest to, że jeśli ktoś nie oglądał pierwszej części serialu – musi nadrobić. Bez znajomości pewnych tematów nie będziemy w stanie zrozumieć co dokładnie dzieje się na ekranie, chociażby w temacie Daniela.


Ustawione na pierwszy rzut oka momenty

Niestety, łatwiej jest zacząć mi od tego co na minus. Zdecydowanie zbyt często miałem wrażenie, że niektóre sceny nie są po prostu nakręcone, tylko delikatnie wyreżyserowane. Nie jestem za bardzo w stanie uwierzyć w to, że na co dzień przy stole w domu państwa Hornerów pada pytanie: Christian, a kto jest Twoim ulubionym kierowcą? Tak samo średnio podobała mi się wizyta w domu państwa Steinerów. W poprzednim sezonie odwiedziny u Daniela i jego rozmowy z rodzicami czy z agentem wyglądały nieco mniej sztucznie.

Zdecydowanie najsłabszym (w moim odczuciu) punktem drugiego sezonu Drive To Survive jest odcinek poświęcony Mercedesowi. Zgadzam się, że jest to zespół niemal perfekcyjny (z przypadku można zdobyć jeden tytuł, ale nie sześć i to z rzędu!), że są niepokonani, ale wystawianie im laurki i poświęcanie całego odcinka na pokazanie jaki wspaniały i znakomity on jest? Trochę zapachniało podlizywaniem się. Drużyna Toto Wolfa miała w tym sezonie swoje słabsze punkty (chociażby Valteri w okresie wakacyjnym), a pokazano jedynie farsę wokół GP Niemiec i to też w sposób, który jasno sugeruje: to tylko wypadek, każdemu się może zdarzyć, a poza tym to był szalony wyścig. Ani jednym słowem nie zająknięto się na temat negocjacji kontraktowych z Bottasem, które najpewniej nie należały do najłatwiejszych. Odniosłem wrażenie, że Mercedesa tworzy Toto, Lewis i Niki (który niestety odszedł od nas podczas weekendu w Monako – wielka szkoda). Domyślam się, że Mercedes nie był zbyt skory do współpracy z Netflixem, a uchwycenie ciężkich chwil podczas wyścigu na Hockenheimring miało wyglądać nieco inaczej, ale…


Netlix wywlókł na wierzch sekrety zespołów

Zupełną opozycją w stosunku do „najgorszego” epizodu był odcinek poświęcony Ferrari. Nie wiem czy wynikało to z tego, że Ferrari miało brudy, które można wyprać na antenie, czy po prostu nieco bardziej otworzyli się na kamery Neflixa – fakt jest taki, że wyszedł bardzo dobry epizod o tym, jak bardzo nieprzewidywalna jest Formuła 1. Otrzymujemy pełen obraz tego, jak wyglądała sytuacja między Sebą a Charlesem przez cały sezon. Wspaniały kontrast widać podczas wyścigu na Monzy – kiedy kilkadziesiąt tysięcy ludzi wiwatuje na cześć pierwszego od 2010 roku kierowcy Ferrari, który wygrał domowy wyścig, Sebastian popełnia głupie i bezmyślne błędy, kończąc wyścig poza punktami. Ten odcinek po prostu się dobrze ogląda.

Kolejny znakomity kontrast otrzymujemy, kiedy Netflix zestawia ze sobą dwóch kierowców Renault – walczącego o utrzymanie w stawce Nico Hulkenberga i wielką gwiazdę ostatnich lat Daniel Ricciardo. W momencie kiedy Hulk w ciszy próbuje skoncentrować się na wyścigu, Daniel w najlepsze bawi się w mieście.

Netflix nie mógł odpuścić największego skandalu poprzedniego sezonu w Formule 1, czyli afery wokół mitycznego sponsora Haasa – Rich Energy. Do dzisiaj nie wiemy, czy firma była wydmuszką czy nie – tak czy inaczej była to niezwykle skandaliczna sytuacja i Netflix nam ją pokazał niejako przy okazji wielkiej kompromitacji, jaką Haas zaliczył na słynnym Silverstone. Fani Guenthera Steinera znajdą coś dla siebie, bowiem tak rzucającego bluzgami szefa Haasa nie było w żadnym momencie poprzedniego sezonu.

Z dużym szacunkiem Neflix odniósł się do ogromnej tragedii, jaką była śmierć Antoine Huberta. Nie ma tutaj grillowania tego tematu, jest bardzo spokojne i kulturalne odniesienie się do całej sytuacji. W cieniu tego wszystkiego mam inne ważne wydarzenie tego sezonu, czyli zamianę kierowców w Red Bullu.


Doskonały punkt kulminacyjny

Finał serialu przenosi nas do Brazylii na najbardziej niezwykłe podium od lat – w kolejności: Red Bull, Toro Rosso i McLaren, to historia o jakiej na początku sezonu nie myślał absolutnie nikt. Wyścig w Brazylii był idealnym zwieńczeniem roku 2019 w Formule (od razu odpowiem: tak, wiem że ostatnim wyścigiem było Abu Zabi, ale Brazylia lepiej nadaje się na zakończenie). Moment, w którym Carlos Sainz dowiaduje się, że oficjalnie otrzymał trzecie miejsce jest niezwykły i pokazuje, jak wiele pracy włożył McLaren, żeby wrócić na należną im pozycję.

Czy warto? Tak – warto obejrzeć cały serial (no, może poza dwoma odcinkami), bo mamy tutaj bardzo dobrze pokazane, jak w przekroju całego sezonu kształtowały się relacje w poszczególnych zespołach. Owszem, nie ma aż tak spektakularnych scen jak rok temu (pierwszy sezon w dużej mierze skupił się na osobie Daniela i jego rozterkach wokół swojej przyszłości), ale całość robi bardzo dobre wrażenie.

Po raz kolejny możemy obcować z obrazami, których w telewizji nie uświadczymy podczas transmisji. Dużo onboardów, w tle rozmowy kierowców z garażem. Robi to niezwykle mocne wrażenie, szczególnie w kluczowych momentach.

Mimo wszystko, uważam że Netflix w tym roku ma pracę domową do odrobienia. Tym bardziej, że ten sezon może obfitować w bardzo ciekawe wydarzenia – wielu kierowcom kończą się umowy, zespoły będą negocjować Concorde Agreement a gdzieś w tle tego wszystkiego będą trwać przygotowania do największej od lat zmiany w Formule 1.


Formula 1: Drive To Survive 2 (pl. Formula 1: Jazda o życie 2) Kategoria: Dokument Prod. Netflix


Ocena: 7/10


Dostęp wyłącznie poprzez platformę streamingową Neflix.




1Formuła 1 oraz Liberty Media oficjalnie ogłosiły, że zespoły poparły przełożenie rewolucji technicznej na rok 2022. Nadal kwestią dyskusyjną i otwartą pozostają przepisy sportowe i finansowe, a także kwestia kontraktów zawodników oraz Concorde Agreement na rok 2021 (po sezonie 2020 wygasają kontrakty wielu czołowych zawodników, jak choćby Sebastiana Vettela czy Lewisa Hamiltona).



Aquarius

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz