Zaryzykuję stwierdzenie, że prawdziwa rola Internetu w naszym życiu rozpoczęła się całkiem niedawno. Sama sieć ma już ponad 50 lat (początki bezpośredniego przodka Internetu, ARPANETu, sięgają lat 60. XX wieku), ale uważam że dopiero ekspansja YouTube, Facebooka no i oczywiście, przede wszystkim, Google’a doprowadziła do tego, że światowa sieć odgrywa w naszym życiu ogromną rolę (u niektórych nawet za dużą). Jednak wymienione przeze mnie portale przestały już dawno spełniać swoje pierwotne role i dzisiaj za ich pomocą można dowolnie manipulować rzeczywistością (chociażby w tak brutalny i szokujący sposób jak Brexit).
Facebook czy Google to dzisiaj giganci, którzy rządzą i dzielą w Internecie jak tylko chcą. Masz firmę i chcesz wypromować swoją stronę internetową? Google decyduje o tym, jak to zrobisz. Chcesz zaistnieć wśród szerszej publiczności na portalach społecznościowych? Fajnie! Dwa największe są w rękach Marka Zuckerberga, więc grasz w jego grę, na jego zasadach. W innym wymiarze, sukces obu korporacji chciałby zapewne powtórzyć Elon Musk wraz ze swoim bezpłatnym Internetem oraz Teslą. Świat coraz mocniej staje się zależny od wielkich korporacji, które zawsze są kilka kroków przed prawodawstwem państw. A kiedy tylko ktoś powie głośno, że należy uregulować pewne rzeczy z tym związane podnosi się wielki krzyk, że to zamach na wolność słowa. Jak na ironię, Facebook potrafi zamykać prawicowe strony z błahych powodów. Wolność słowa, powiadacie…
Wielki Brat patrzy
Kontrola nad naszym życiem ze strony Googla czy Facebooka jest tak ogromna, że nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy. Celowo we wstępie wspomniałem o Brexicie. Rola profilowania na popularnej „twarzoksiążce” była najprawdopodobniej kluczowym czynnikiem przy wyniku referendum (52 vs 48), a według niektórych komentatorów podobny mechanizm zadecydował o wyborze Donalda Trumpa na prezydenta USA. Okazuje się bowiem, że Facebook zbiera o nas tak dużo informacji, że jest w stanie stworzyć dokładny profil naszej osoby i zgodnie z tym pokazywać nam reklamy, czy podsuwać posty. Odpowiednie wykorzystanie tych danych potrafi spowodować, że zaczniemy czytać treści podsuwane nam przez agencje reklamowe, których normalnie nie mielibyśmy szans zobaczyć. Sprytne i dość kontrowersyjne.
Zbieranie i analiza danych
Ostatnio byłem dość zszokowany, kiedy mój telefon wyświetlił powiadomienie od Google, w którym zostałem ostrzeżony o upływającym tego dnia terminie płatności rachunku za kablówkę. Oczywiście otrzymuję na moją gmailową skrzynkę efakturę od operatora. Innym razem „mój telefon” przypomniał mi, że za trzy dni mam wynajęty pokój w hotelu Bania. W tym wypadku również potwierdzenie rezerwacji otrzymałem na maila. Na razie mechanizmy kontroli nad nami ze strony giganta są bardzo nieśmiałe i dość „przyjazne”. Jednakże czy trzeba będzie długo czekać, aż przy zamawianiu kolejnego Mc Zestawu przez UberEats otrzymamy powiadomienie, że na podstawie naszych ostatnich rachunków Google uważa że odżywiamy się bardzo źle i powinniśmy zmienić nasze nawyki? Słynny, ponury żart z pizzerią Google, która sugeruje nam mniej kaloryczną opcję pizzy z powodu naszych kiepskich wyników badań, całkiem niedługo może przerodzić się w ponurą rzeczywistość. Jako informatykowi nie trudno mi wyobrazić sobie perspektywę, w której G-robot w G-Storze kompletuje dla nas listę zakupów, bazującą na odczytach z naszego smartwatcha. Byłeś dzisiaj biegać? Świetnie! Możesz w nagrodę zjeść tego hamburgera. O, a co to? Aż dwa powiadomienia o zbyt długim czasie bez ruchu? No niestety, dzisiaj tylko warzywa. Brzmi śmiesznie i niewiarygodnie? Dzisiaj tak. Ale jutro może nas zaskoczyć.
Podróże bez kierowcy
Równie interesująca jest perspektywa wykorzystania autonomicznych pojazdów. Już dzisiaj wszechobecne systemy komputerowe pozwalają wyręczyć nas w wielu rzeczach za kółkiem, ale ostateczną decyzję podejmujemy my. Jeszcze. Nie będę bardzo zdziwiony jeśli kilka następnych lat przyniesie nam całkowitą autonomizację naszych aut, aby ostatecznie wyręczyć nas całkowicie i bez naszej zgody z prowadzenia auta. No czy to nie brzmi jak idealne pole do manipulacji? Producent naszego samochodu czy też jego oprogramowanie będzie mógł zaszyć fragmenty kodu pozwalające na dokładne śledzenie tras jakie pokonujemy autem, czasu jaki spędzamy w danych miejscach. W połączeniu z danymi jakimi Google czy Facebook będą dysponować na nasz temat otrzymamy niemal kompletny obraz naszej osoby. A wykorzystanie tych danych do najgorszych możliwych celów będzie leżeć tylko w decyzji jednej osoby. Przerażająca wizja… Ale może wyolbrzymiam… Może jednak żyjemy w dobie Internetu, która nie przerodzi się w epokę całkowitej kontroli… Może przyszłość nie będzie aż taka straszna… Może. To wszystko zależy tylko od nas.
Aquarius


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz