sierpnia 09, 2020

Żółwie aż do końca - John Green

Fotografia - żółwie aż do końca
 

Aza przez całe swoje życie stara się być dobrą córką, przyjaciółką i uczennicą, jednak tylko jej najbliżsi wiedzą z czym zmaga się wewnątrz swojej głowy. Jakie lęki nią rządzą i że spirala myśli dusi ją od środka.

W pewnym momencie, w wystarczająco mocno pogmatwane życie Azy wkracza dawny przyjaciel. A to wszystko przez Daisy, jej najlepszą przyjaciółkę, która postanawia wciągnąć ją w detektywistyczną zagadkę, którą jest odnalezienie zaginionego ojca Davisa. Miliardera, za którego głowę do zgarnięcia jest sto tysięcy. Kto by się nie skusił? I co na to wszystko sam Davis?

O co chodzi z tymi żółwiami?

Też tak macie, że ciekawe tytuły zapadają Wam w pamięć i chcecie się dowiedzieć – skąd, co i jak – przysłowiowe „co autor miał na myśli”? W przypadku tej książki tak właśnie było. Po opisie od wydawcy niczego się nie dowiadujemy – co to za żółwie, skoro nic nie ma o nich w fabule? Co to za przenośnia? Żeby się przekonać, trzeba przeczytać powieść, która swoją drogą, wciąga od pierwszych stron.

Historia niby banalna – mamy tutaj schemat typowych młodzieżówek – amerykańską szkołę, główną bohaterkę, która ma swoją najlepszą przyjaciółkę i motywy miłosne. Jednak nie dajcie się temu zwieść – myślą przewodnią nie są ani miłostki, ani przyjaźń, a choroba psychiczna z którą zmaga się główna bohaterka.

Przechodząc przez kolejne rozdziały zagłębiamy się coraz mocniej w umysł Azy, która zmaga się z natrętnymi myślami dot. bakterii. Możemy sobie tylko wyobrażać jak paskudnie czuje się, gdy nie może się ich pozbyć. Autor ciekawie przedstawił tę chorobę, możemy zajrzeć w nią od środka. W książce zawarta została również reakcja innych bohaterów na dziwne zachowania Azy, to w jaki sposób przyjmują do świadomości jej problem. Jest to bardzo pozytywny aspekt tej książki. Wydawać by się mogło, że autor resztę wątków oplótł właśnie wokół zmagania się z tymi nękającymi myślami.

Problemy społeczne

Natomiast schemat z poszukiwaniem zaginionego miliardera, aby zdobyć pieniądze na studia pokazał niepokojącą rzeczywistość Stanów Zjednoczonych – rodzice muszą całe życie odkładać, aby wysłać swoje dziecko na uczelnię wyższą, albo ono musi wziąć kredyt, który będzie spłacać przez kolejne kilkadziesiąt lat. Nie brzmi to zachęcająco. Nie wiem jak Wam, ale mnie podobają się wątki, które nawiązują do rzeczywistości w kraju, w którym dzieją się wydarzenia. Jest to takie przemycanie prawdy pomiędzy słowami.

Kolejną rzeczą, która wydała mi się interesująca w tej pozycji była nadopiekuńczość matki głównej bohaterki – może właśnie ze względu na jej przypadłość, a może dlatego, że była jedynaczką? W ten sposób autor też przedstawił pewien społeczny problem, w którym rodzice duszą swoje dzieci, zamykając je w bańce. Aza z początku szczera ze swoją rodzicielką, z czasem trwania akcji w książce, zaczyna pewne rzeczy przed nią ukrywać. Nie chcąc jej martwić, a może, żeby nie sprawowała nad nią większej kontroli?

Niecodzienna historia miłosna

W „Żółwie aż do końca” nie uświadczycie romansu jako takiego. Moim zdaniem bardziej pokazano tutaj odradzającą się przyjaźń, która kiełkowała w innym kierunku, ale została niejako zduszona w zarodku. Widzimy za to jak główna bohaterka zmaga się ze swoimi problemami z tym związanymi – bowiem jak ktoś, komu w głowie szaleje burza dotyczą wszechogarniających bakterii, mógłby się nimi wymieniać z kimś innym podczas pocałunków? Z jednej strony Aza chciałaby dać porwać się uczuciu, a z drugiej za nic nie może wygrać walki z własnym umysłem. Czy sobie poradzi?

Jak na Johna Greena przystało – zakończenia powieści nie sposób się spodziewać, zatem przekonajcie się sami!

Ale gdzie te żółwie?

O co w końcu z nimi chodzi? Nic Wam nie powiem, bo byłoby to zbyt okrutne. Łapcie za książkę i szukajcie tych gadów na kartkach powieści ;) 

 *

OCENA: 10/10 

 *

Żółwie aż do końca.
John Green. Wydawnictwo Bukowy Las, Wrocław 2017.


Scarlett

2 komentarze:

  1. Już pod postem na Instagramie wspominałam, że miałam tylko jedno spotkanie z tym panem (nieco nieudane), ale jestem chętna dać mu drugą szansę. Co jak co, ale zdołał już wydać tyle innych powieści, że może akurat coś wreszcie do mnie trafi. No i jeszcze to poruszanie trudnych tematów... To jest zdecydowanie na plus. I jeszcze ten intrygujący tytuł, gdzie faktycznie ciężko go zinterpretować, jeśli nie zna się treści. Nie ma co, trzeba obadać! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Tę książkę czyta się bardzo szybko, więc myślę, że może przypaść Ci do gustu. A schemat z żółwiami baaaardzo interesująco wpleciony :D I tak jak pisałam również na insta - Szukając Alaski, to chyba obowiązkowa pozycja, jeśli chodzi o Johna Greena.

      Usuń